Erotomania

Dla erotomana seks jest tym, czym dla alkoholika alkohol. Uzależnieni szukają zapomnienia, miłości (którą mylą z bliskością fizyczną) czy akceptacji w ramionach licznych partnerów seksualnych. Obsesja może ograniczać się do fantazjowania, gromadzenia materiałów pornograficznych, często jednak przechodzi w poszukiwanie kontaktów seksualnych z coraz większą liczbą partnerów. Zaspokojenie daje ulgę, przynosi chwilowe odprężenie. Orgazm uwalnia bowiem endorfiny - „hormon szczęścia” w mózgu, dzięki czemu na chwilę można zapomnieć o rzeczywistości. Uzależnieni szukają rozkoszy wciąż na nowo by przeżyć to uczucie jeszcze raz. Wkrótce jednak dotychczasowa aktywność przestaje zaspokajać rosnący apetyt. Erotoman nie potrafi zadowolić się już pornografią, zaczyna uwodzić innych lub korzysta z usług prostytutek. Myśl o zaspokojeniu seksualnym pochłania coraz więcej czasu. Uzależniony układa plan zajęć tak, by zawsze mieć czas na randki. W niedługim czasie wszelkie jego obowiązki schodzą na dalszy plan. Czas poświęca na przygotowanie do seksu. Cierpi na tym jego praca zawodowa, życie rodzinne, uzależniony nie ma czasu by właściwie wypocząć. Nie potrafi już pohamować chęci uprawiania seksu, zbliżenie fizyczne staje się lekarstwem na wszelkie kłopoty. Im więcej problemów w pracy czy w domu, tym więcej przypadkowych stosunków.

Silna potrzeba seksu przesłania erotomanowi konsekwencje jego nałogu. Traci pieniądze na pornografię czy usługi prostytutek, rujnuje życie rodzinne. Uprawiając seks z wieloma przygodnymi partnerami ryzykuje zarażenie chorobami przenoszonymi drogą płciową. Świadomość zagrożenia nie powstrzymuje go jednak przed dalszym popadaniem w nałóg. Zdarza się, iż zakażeni erotomani nadal oddają się kontaktom seksualnym zakażając kolejne osoby.

Wbrew powszechnemu mniemaniu uzależnienie od seksu nie jest niczym przyjemnym. Pod maską dobrej zabawy kryje się bowiem dojmujące poczucie wstydu. Erotoman niejednokrotnie przeżywa wyrzuty sumienia i obiecuje sobie, że „to był ostatni raz”. Jeżeli nie podejmie terapii zwycięża jednak autodestrukcja i uzależniony wraca do nałogu.